Ech, nie będę zaczynać od tego jak mi zleciały ostatnie dwa miesiące. Musiałam zrobić przerwę... Od bloga między innymi, od monotonii, codzienności.
Cóż mi z tego przyszło? Chmm....
Zmieniło mi się nastawienie przede wszystkim.
Spojrzałam na pewne rzeczy z dystansu i innego punktu widzenia. Okazało się, że bylo mi to potrzebne.
Tak właściwie, gdy tylko odpuściłam, nastąpiło wiele przychylnych zbiegów okoliczności.
Dostałam pracę :-) Zostałam biurową cizią, niektórzy tak by to nazwali. Ale w tym momencie było i jest mi to bardzo potrzebne. Dojeżdżam dość daleko, niewiele z pensji zostaje, ale to nic.
Dla mnie ważne jest, że mam po co wstać rano, umalować się i ładnie ubrać. Robię "coś", cokolwiek, i to mi wystarcza.
Zdałam sesję, jeszcze min. pół roku mnie czeka i koniec :-)
Nauczyłam się, że czasem warto odpuścić, a rozwiązania znajdują się same.